środa, 18 września 2013

Blue Jasmine - czy Woody Allen wraca do formy?

Czytając recenzje Blue Jasmine byłam podekscytowana, gdyż powszechnie chwalono ten film i mówiono, że to Allen w najlepszej formie. Dlatego też, mimo nawału pracy postanowiłyśmy z Ulą wybrać się na ten film. W końcu Woody Allen był/jest jednym z naszych ulubionych reżyserów, mimo ostatnich niepowodzeń. Od Co nas kręci, co nas podnieca reżyser niestety nie stworzył żadnego filmu na swoim poziomie. O ile O północy w Paryżu można było obejrzeć, to nie dotrwałam do końca Zakochanych w Rzymie. Dlatego też oczekiwałam wiele od chwalonego Blue Jasmine i niestety się zawiodłam... 
Rzeczywiście film jest allenowski, bohaterka z neurozą, historia opowiadana nie w kolejności, pojawia się też Nowy Jork. Aktorzy również nie zawodzą. Cate Blanchet gra świetnie i jest naprawdę autentyczna w roli Jasmine. Jednak to wszystko nie składa się w wciągająca i poruszającą całość. Film momentami się dłuży, kolejne zachowania bohaterów stają się coraz bardziej przewidywalna, a zakończenie tak naprawdę nic nie wnosi. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest to zły film, ale raczej przeciętny. Sam pomysł: kobieta zakochuje się w oszuście i przymyka oko na jego nielegalne interesy i kochanki, jest też już ograny. Na pewno jest to lepszy film od ostatnich dwóch, ale nie jest to Woody Allen u szczytu swojej formy. Blue Jasmine tak naprawdę zostawił mnie tylko z jedną refleksją, czy zobaczymy jeszcze film Allena na miarę Vicky, Cristina, Barcelona lub nieśmiertelnej Annie Hall, niestety ja zaczynam w to wątpić.
Zdjęcie źródło: http://www.filmweb.pl/film/Blue+Jasmine-2013-657891#poster-1-fullscreen

2 komentarze:

  1. Widziałam w poniedziałek i byłam usatysfakcjonowana ;) Nie był to może szczyt możliwości Allena, ale dał radę moim zdaniem. A Cate Blanchet rewelacyjna - czuję tu nominację do Oscara :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojjj... a miałam ochotę się udać, mimo, że nie pałam miłością do Allena, a wręcz obojętnością, bo czasem poprostu jego filmy mnie... nudzą. Chyba jednak zrezygnuję ;)

    OdpowiedzUsuń